Kategorie: Wszystkie | Dom | Jacques Prevert | Mr. Dog | Ogród
RSS
niedziela, 19 listopada 2017

Nareszcie wróciłam. Włóczyłam się przez połowę życia, przez połowę świata, zastarzałam się nielicho, ale też w głowie trochę przybyło. Jasne, często wracałam, często tęskniłam, nie wiedząc za bardzo gdzie chcę być. Nie mogłam i nie chciałam podjąć decyzji, która zmieni mnóstwo rzeczy, bo dokonałam w życiu zbyt wiele kiepskich wyborów. 

Wróciłam, żeby trochę odpocząć i wiosną znów wyruszyć. Polska już mnie więcej nie nabierze. Tyle razy obiecywała, mamiła, zapraszała. "Zobaczysz, teraz już będzie fajnie, teraz już będzie normalnie". A ja wracałam, dawałam się omamić tyle razy, że gdybym zrobiła to jeszcze raz, to byłby już objaw poważnej martwicy mózgu. Mieszkałam w wielu krajach i w żadnym z nich nie traktowano mnie tak podla jak w mojej ojczyźnie. Poznałam ludzi z setek plemion i żaden z nich nie okazał mi tyle złości, chamstwa i pogardy. Mogę wam powiedzieć: w Polsce jest okropnie i coraz okropniej. Jest smutno i coraz smutniej. Jest ponuro, coraz bardziej strasznie i coraz mniej fajnie. Nie mogę na starość czuć się Żyd w Niemczech po ogłoszeniu Ustaw Norymberskich. A tak się czuję, bo jestem ateistką, feministką, antyrasistką, nienawidzę myśliwych i mam poczucie humoru (na wykończeniu).

Wesprzyjcie mnie, bo boję się strasznie. Ale jestem juz stara i chciałabym odpocząć. Od strachu, od kłamstw, pogardy i wkurwiania się. Serio. I już nie dam się nabrać. Za późno. Już wybrałam.

21:28, e.urlik , Dom
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 października 2017

O tym jak bardzo kocham Halloween piszę co roku i chyba mi się nie znudzi. Nie znudzi mi się tym bardziej, że Miłościwie Nam Panujący Jedyny Słuszny Kościół ciągle walczy z moim ulubionym świętem za pomocą propagandy, klątw i straszeniem ekskomuniką / diabłem / brakiem rozgrzeszenia, czyli piekłem / niepotrzebne skreślić. Gorsze kary grożą tylko za czytanie Harrego Pottera.

Trochę to nudne, tym bardziej że żadna z rzeczy którymi straszą, w umysłach racjonalnie myślących ludzi nie istnieje, więc raczej trzeźwomyślących nie zniechęcą. Ci bardziej bojaźliwi być może zadrżą przed duchami, choćby swoich przodków, zwłaszcza po kilku kielichach nalewki z dyni albo piwa kremowego, ale poza tym zabawa jest przednia.

Halloween spiders

Boicie się pająków? Bo ja strasznie. Ale czuję się zmuszona, jak co roku, do przedstawienia kilku pomysłów na proste dekoracje. Na przykład drzwi do garażu mogą być wspaniałą i straszną pułapką dla tych, którzy zdecydują się okazać epicką odwagę:

Halloween party

Nie wiem, czy macie psa, mieliście psa, czy będziecie mieli psa, ale możecie się tak postarać, jak właściciel tego, hm, kim jest ten przystojniak?

Halloween dogs

No i na koniec coś pysznego i łatwego do zrobienia. Ci, którzy choć raz w życiu zrobili babeczki będą wiedzieć o co chodzi:

Halloween cupcakes

Mniam. I przygotujcie mnóstwo różdżek, mioteł, białych prześcieradeł i bawcie się jak byście byli dziećmi.

wtorek, 24 października 2017

Jasne, że tak, nie ma co do tego wątpliwości i to nie tylko ze względu na temperatury. Wszyscy narzekają, że mało słońca, że dni krótkie, że "addio pomidory" i że wino ma podrożeć, a może i jaja, bo owoce już droższe być nie mogą, a pies leży na zimnej ziemi i może przeziębić sobie pęcherz. To wszystko prawda, ale przecież dopiero teraz w domu jest naprawdę przytulnie i nikt ci nie będzie miał za złe, jeśli zwiniesz się po południu pod kocykiem z korytkiem w zasięgu ręki i telewizorkiem / książką w zasięgu wzroku i spoookój. No i na pocieszenie można robić jakieś ogórki w słoikach, albo upiec pachnące ciasto z jabłkami i cynamonem...

Nie umiem robić ogórków, a już tym bardziej ciasta, ale robię coś, co może przypomni trochę lata:

Decoupage hydrangea tray

Tak, tak, mam fioła na punkcie hortensji. Ale są takie najpiękniejsze.

Tacka jest drewniana, zmieszczą się na niej najwyżej 2 kubki z gorącą herbatą na poprawę nastroju. Oczywiście to wcale nie musi być herbata, a zapewne znacie mnóstwo rozgrzewających, pachnących, różnokolorowych substancji, które mogą poprawiać nastrój jesienią, więc nie będę o tym pisać, bo sami wiecie najlepiej czego użyć w jesienne wieczory.

Decoupage hydrangea tray

Żeby oprócz 2 kubków zmieściło się jeszcze ciasto, potrzeba jeszcze drugiej tacki. 

Decoupage sunflower wooden tray

Ach te kropeczki. Takie śliczne i tak łatwo je zrobić. Wiem, miało być o tackach.

Decoupage sunflower wooden tray

Decoupage sunflower wooden tray

Och, nie mogę się oprzeć i dodam jeszcze jedno zdjęcie. To dla tych kropeczek. Skoro nie ma słońca i owoców, to ja będę się cieszyć z kropeczek, choć niektórym się to może nie podobać. 

Decoupage sunflower wooden tray

Następnym razem zrobię jeszcze więcej. Kropeczek, a może i tacek. A na razie idę "pod kocyk"  (w "Ojcu Chrzestnym szli "na materace") i pożrę trochę pierniczków. Opatulcie się!

niedziela, 15 października 2017

Uwielbiam ozdabiać proste przedmioty, ale myślę sobie, że to może być psucie natury. Bo deseczka jest drewniana, a skąd mogę wiedzieć, czy to drewno nie jest z Puszczy? Zresztą każde drzewo, skądkolwiek  pochodzi ładniejsze jest żywe, a nie przerobione na cokolwiek, choćby śliczne deseczki. Ale cóż, stało się. 

Decoupage pansy wooden board

 

Pocieszam się, że deseczka może służyć jako obrazek, a po odwróceniu... jako deseczka. I może jeszcze pochodzi ze zwalonego ze starości drzewa i nie przyłożyłam ręki do zagłady zielonego cudu natury. Bo muszę przyznać, że zrobiłam to znowu:

Decoupage sunflower wooden board

Prawie jak te namalowane przez pewnego biednego Holendra.

Decoupage sunflower wooden board

Ale kropeczki ja namalowałam, choć nie widać ich za dobrze. Wiem, powinno być odwrotnie - ja namaluję słoneczniki, a pan Vincent kropeczki.

wtorek, 12 września 2017

O miód chodzi, bo przecież nie o szampana. Bo i zdrowy i pyszny i zdrowy. Zawsze żal mi tych małych, niesamowicie pracowitych stworzeń, które w pocie malutkich skrzydeł zbierają przez całe lato zapasy na zimę, a jak już uzbierają, to przychodzi człowiek i wszystko im zabiera. Dobrze jeszcze jak zostawi cukier, z którym i tak trudno przeżyć zimę, wykarmić dzieci i jeszcze się ogrzać. No i nigdy, przenigdy nikt im nie zapłaci.

Wyobraźcie to sobie, postawcie się na ich miejscu chociaż przez chwilę, zanim sięgniecie do pachnącego słoja i nabierzecie na łychę tysiąc słodkich kropel i pożrecie je ze świeżym chlebem. Chociaż nie nabierajcie za dużo. Niech mają chociaż wolny jeden dzień w roku. Dajmy im pożyć.

Decoupage utensils for serving honey

A najlepiej dajmy pszczołom wolność. A co.

wtorek, 05 września 2017

Moje ulubione hortensje nie czują się dobrze. Jak co roku było za mało deszczu i za gorąco. Niektóre umarły, niektóre miały po jednym malutkim, składającym się z kilku płatków kwiatuszku w nieokreślonym kolorze.

Decoupage hydrangea box

Takich jak te nie spodziewam się u siebie. Moje biedulki muszą rosnąć w prawie piaszczystym gruncie, w klimacie, który im nie odpowiada. Jasne - powiecie - trzeba dbać, podlewać, pielęgnować, nawozić, a nie czekać aż umrą.

Dbam, podlewam, pielęgnuję, nawożę. Nawet głaszczę i przemawiam czule. Nawet dostały pierzynkę z kory. Ale one nie chcą rosnąć, badylki malutkie. I tak od lat.

Decoupage hydrangea box 

Szkatułka jest drewniana, na dole bejcowana na teak, polakierowana. Góra pomalowana na biało farbą akrylową. Niech chociaż takie hortensje u mnie kwitną. 

Decoupage hydrangea box

poniedziałek, 04 września 2017

ale dwa razy mój wpis zniknął w cyberprzestrzeni, kontrolowanej zapewne przez władze. Ile razy można pracowicie wstawiać obrazki i pisać śliczne teksty o umierających hortensjach?

Odechciało mi się. Jestem wściekła.

Dupa.

20:56, e.urlik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2017

A właściwie to wiata. Malowanie daszku zajęło mi mnóstwo czasu, choć nie jest to strasznie trudne generalnie, a dla mnie jest. Moje okulary przestały spełniać swoje funkcje, a może to oczy przestały, kto to wie. Ale starość ma swoją cenę, jak choćby malowanie odrobinkę krzywych paseczków. Ma też swoje przyjemności, starość znaczy, choć dziś bardzo trudno mi je dostrzec. 

Po pierwsze znowu jest &*%$# gorąco, co mnie zabija, ale o tym wiedzą wszyscy, łącznie z panią w piekarni, facetem z telemarketingu, który nieopatrznie zadzwonił i moim psem, który też nie wystawia ogona z domu chyba, że wcześnie rano.

Po drugie, moje dzieci wracają dziś z pogranicza afrykańskiego (kto jeździ tam latem?!!), wracają samolotem, a mój stosunek do samolotów jest przesycony paniką, ale wszystko będzie dobrze.

Po trzecie pesymizm mnie dopadł, choć to rzadkość, ale tym trudniej się przystosować. Pesymizm jest na tle upału, samolotów, robienia obiadów (łłłłłłłłeeeee), faktu, że nie ma już na Allegro sofy, którą zamierzałam kupić i teraz nie wiem co dalej oraz bezsensu ozdabiania drewienek.

Dobra, wyżaliłam się, ale mi nie lepiej, a gorzej, bo nazywając rzeczy po imieniu, dostrzegłam wreszcie rozmiar klęski. Ale skoro już zrobiłam, to pokażę:

Decoupage bird's key board

Zdjęć to ja robić nie umiem, co nie rokuje dobrze na przyszłość.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
Flag Counter